Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Aspekty filozoficzne rozwoju globalnego
Autor Wiadomość
viktar
Junior Member
**

Liczba postów: 1
Dołączył: Feb 2014
Reputacja: 0
Status: Offline
Post: #1
Aspekty filozoficzne rozwoju globalnego
Globalizacja świata współczesnego otwiera przed nami nowe możliwości w poznawaniu natury, a jednocześnie zmusza nas do innego postrzegania osiągnięć przeszłości i teraźniejszości. Bezprecedensowa skala działalności gospodarczej człowieka, szybki rozwój przemysłu i transportu – czyli wszystko to co kiedyś zdawało się prostym i zrozumiałym świadectwem postępu, w ostatnich czasach jest narażone na poważną krytykę. Jest to zasadniczo związane z nowymi warunkami, które zaistniały na przełomie tysiącleci.
Zagrożenie wyczerpania się zasobów naturalnych oraz stan ekologii niewątpliwie są najważniejszymi aspektami współczesnego istnienia. Przyznając wyłączną ważność istniejącego doświadczenia w pokonywaniu sytuacji kryzysowych, jesteśmy zmuszeni do szukania nowego podejścia do analizy wydarzeń. Z punktu widzenia jakiejś postaci epoki Renesansu fakt istnienia jakichkolwiek problemów w dzisiejszych czasach, obfitujących w nauki przyrodnicze, mógłby zdawać się dość dziwnym. Dopiero teraz wiemy, że proces poznania w istocie swojej jest kontrowersyjny. Jednak na samym początku tej niesamowitej i tajemniczej drogi, kiedy stało się oczywiste, że pod wpływem myśli świat zyskuje nową jakość, wielu miało uczucie, że następuje nowy Złoty wiek. Być może, że minęło zbyt mało czasu, lecz my wciąż nie jesteśmy skłonni do idealizowania swojego stanowiska.
Problematyka ekologiczna otwiera przed nami nową realność, jakby wprowadza nas na nowy poziom rozwoju, gdzie globalny aspekt wydarzeń będzie definiującym. Na tym poziomie (jak podpowiada logika) ludzkość będzie musiała kontynuować swoją ewolucję (nie 100, ani 200, ani 300 lat, lecz, być może wiele tysiącleci). Nie ma wątpliwości, że spotykamy się z kryzysem jakiegoś klasycznego schematu postrzegania świata. Przede wszystkim jest to związane z tym, że ekstrapolacja tendencji współczesnych w przyszłość jest niemożliwa. Nawet najbardziej śmiały pisarz fantastyczny zgodzi się, że na przykład czas, kiedy objętość wiedzy podwaja się co 5 lat, do tegoż z ciągłym przyśpieszeniem (o czym cały czas przypominają źródła autorytatywne), nie może się ciągnąć bez końca. Chociaż prawie jesteśmy pewni, że postęp techniczno-naukowy pomoże przezwyciężyć tę barierę (jak to już się zdarzało w historii[1]), życie zmusza nas do zwracania uwagi na szczegóły.
Obecnie, gdy analitycy bez wahania mówią o tym, że społeczeństwo osiągnęło najwyższy stopień rozwoju, często łapiemy się na myśli, że nie mamy obiektywnych kryteriów oceny. Po raz pierwszy w historii zaistniała taka sytuacja, kiedy objętość informacji stała się na tyle olbrzymia, że próba ogólnej analizy wywołuje w nas raczej uczucie zakłopotania niż jakiekolwiek inne emocje. Kiedy poznajemy coraz głębszą istotę otaczającego świata, ciągle odkrywamy nowe aspekty dobrze znanych nam zjawisk, wtedy upewniamy się we względności najbardziej fundamentalnych teorii naukowych. Niezależnie od tego, za pomocą jakich dowodów potwierdzamy swój punkt widzenia, już jest nam trudniej wyjść ze stanu niepewności oraz czekania na nowe przełomy technologiczne, które niewątpliwie zmienią sytuację. W bezgranicznym oceanie wiedzy współczesnej jakby gubi się ten uporczywy fakt, że realność obiektywna rozwija się według jednego z dwóch możliwych wariantów, niezależnie od tego jaką jej interpretację preferujemy.
Oglądając się wstecz na daremne próby ludzkości sprognozowania własnego rozwoju przynajmniej 50 lat naprzód, pokolenia dzisiejsze postrzega takiego rodzaju twórczość jako marnowanie czasu. Co więcej, zasadniczość w danej kwestii wydaje się być niewłaściwa. (I rzeczywiście, po co się na próżno wysilać? W przeszłości kiedy świat był pełen tajemnic i zagadek, człowiek mógł pozwolić sobie na piękne utopie, lecz teraz gdy „wszystko co możliwe już jest wynalezione”, czy takie rozważania mają sens?) Świat nie jest doskonały i zawsze takim zostanie. Być może właśnie teraz, kiedy atom został rozszczepiony, a grawitacja przezwyciężona dzięki najwyższemu rozwoju świadomości, został osiągnięty maksymalnie możliwy stopień doskonałości? Być może w stanie homo ludens, kiedy wiedza się stała wartością najwyższą, człowiek w jakimś sensie rzeczywiście nie ma na co pretendować? W całości jesteśmy świadomi swoich uczynków, widzimy pojawiające się bariery i staramy się je pokonać. (O czym jeszcze można marzyć?) Niestety nie da się postrzegać otaczający świat w taki sam sposób jak kiedyś. To co mogłoby wywołać wielki zachwyt u naszych przodków, w kontekście współczesnych zadań nie jest czymś wybitnym. Teraz kiedy nasze możliwości stały się prawie bezgraniczne, kiedy przeniknęliśmy niepomyślane głębie świadomości i już jesteśmy gotowi do opanowania dalekich planet(problem jest jedynie w odległości), zadanie ekologiczne spokojnie może się stać tym właśnie dołem, do którego zgodnie z legendą wpadł Tales, kiedy wyszedł z domu aby popatrzeć na gwiazdy.
Naiwne ujawnieia poprzednich pokoleń o postępie idącym w nieskończoność, gdzie na samym początku „łańcucha żywnościowego” (wydobywania i przetwarzania) znajdują się roboty i automaty, dzisiaj wymagają znacznego uzupełnienia. Proces twórczości naukowej nie może być postrzegany jako jednolity, a tym bardziej jako proces pozbawiony sensu. Nieracjonalność spożywania oraz różnorakie cechy produkcji stają się nowymi i nieoczekiwanymi faktorami dobrobytu. W takich warunkach coraz częściej musimy myśleć o tym, dlaczego ilość techniki nie zawsze przechodzi na jakość korzystania z niej.
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, a także na wiele innych podobnych pytań, często dochodzimy do paradoksalnego wniosku, że w danym momencie czasu zadaniem głównym nie są jakieś odkrycia zasadnicze, ale poparcie tej myśli, która już została oprawiona w dorobku naukowym niektórych badaczy. W szczególności myśl, że cywilizacja współczesna już wyszła na taki poziom, na którym wzrost wytwórczości praktycznie we wszystkich sektorach gospodarki może się urzeczywistniać nie tylko bez zaangażowania dodatkowych zasobów materialnych oraz energii, ale w warunkach ich progresywnej ekononomii [2]. Nawet biorąc pod uwagę wszystkie jawne osiągnięcia, brak jasnej perspektywy nie może już być przedmiotem dla rozważań abstrakcyjnych. Teraz kiedy ogólnie jest uformowane naukowe ujęcie świata otaczającego jako jedynego systemu, „argument” ten odkrywa przed nami nowy aspekt problemy jakości.
Postęp techniczno-naukowy wywiera ogromny wpływ na nasze życie. Jest jasne, że nie jesteśmy w stanie poznać prawidłowość rozwoju tego zjawiska, lecz można powiedzieć, że już jest formowane konkretne ujawnienie o tym, czego oczekujemy od tego fenomenu. Realność jest taka, że w przyszłości będziemy musieli zrezygnować z „tradycyjnych” źródeł energii. Jeżeli się zastanowić, jest to absolutnie dokładna definicja tej metamorfozy, którą będziemy przeżywać. Przy całej wolności świadomości współczesnej ciężko jest wyobrazić sobie taki kardynalny przełom dziejów. Niemniej pytania, które powstają przy takiej interpretacji procesu cywilizacyjnego całkiem mogą zostać nowymi pytaniami filozoficznymi (to znaczy wiecznymi). Na ile współczesny poziom rozwoju odpowiada temu, co niezbędne? Czy za 100 lat nasza epoka nie będzie nazwana czasem straconych szans (jak niekiedy się mówi o poprzednim stuleciu)? W związku z tym, jakby nas nie ciągnęło do rozmyślania nad niesamowitą złożonością współczesnego świata, należy przyznać że „opisywanie” już nie jest tym, co potrzebne. Tendencjonalność analizy, wyraźne uprzedzenie – to jeszcze jeden sposób poznania realności obiektywnej.
Entuzjastyczne oceny osiągniętych wyżyn będą bardziej stosowne za 500 lat, kiedy zostanie już ostatecznie zrozumiałe, czy będziemy mogli kontynuować „lot” lub powoli zejdziemy w dół za pomocą różnego rodzaju konwencji i zastrzeżeń. Nie ma nic dziwnego w naszej wspaniałej relacji do własnych osiągnięć, lecz niestety mało zależy od tego, w czym możemy się przekonać. To że współczesny człowiek ma olbrzymie możliwości, wydaje się być oczywiste. Obserwacja kardynalnego (z naszego punktu widzenia) momentu zwrotnego różnorakich technologii w kierunku oszczędzania energii i racjonalności, pozwala wnioskować, że z wiedzą jest wszystko w porządku. Ale co robić, jeżeli to nie wystarcza? Kontrawersyjność otaczającego świata jest rzeczą pewną, prawo jedności i walki przeciwieństw jest bez zarzutu, lecz obecnie znajdujemy się w na tyle trudnej pozycji, że nie zaszkodziłoby wyjaśnić, czym jest walka, a czym jest jedność tych właśnie przeciwieństw. Rezultatem czego jest kryzys ekologiczny (na ile rzeczywiście istnieje)? Przeciwieństwa w naturze tworzą harmonię. Historia rozwoju życia na Ziemi poczynając od organizmów jednokomórkowych do człowieka współczesnego jest konkretną ilustracją współdziałania sił przeciwstawnych. Rozwój umysłu nie da się zcharakteryzować w taki sposób. Trzeba być bardzo nieprzeciętną osobą, żeby twierdzić, że pogorszenie stanu ekologicznego (w ogóle) jest częścią jakiejkolwiek świadomej teorii. W naszych oświeconych czasach, gdy już wiemy że w naturze nie zachodzi przemian rzeczywiście nieoczekiwanych, najbardziej interesującymi są przesłanki dalszego rozwoju.
Człowiek jest stworzony w taki sposób, że zauważa przede wszystkim to, z czym się zapoznał. Możliwe że część odpowiedzi na współczesne paradoksy leży w tym, że w ciągu 5000 lat „świadomej” historii (skąd według mitów i legend dochodzą do nas dane o pierwszych cywilizacjach) nie doszło do czegoś podobnego do globalizacji. Jeżeli nawet były jakieś analogie, to na zaraniu świata, kiedy to prokarioci ustąpiły miejsce eukariotom. (Chodzi o to, że mniej więcej półtora miliarda lat temu, według danych naukowców, Ziemia była zamieszkana przez prokariotów – bakterie, które w wyniku swoich funkcji życiowych produkowały tlen - gaz zabójczy dla nich samych. W rezultacie one wymarły, a ich miejsce zajęły eukarioci – inne prymitywne organizmy, które z kolei oddychały tlenem). Jeżeli nawet były jakieś podpowiedzi, to w dalekim neolicie, kiedy jedyny przedstawiciel fauny tamtego czasu (nasz daleki przodek) uczynił dwa kroki, które predestynowały dalszy bieg historii. Chodzi o przejściu od zbieractwa ku rolnictwu, od polowania ku hodowli bydła – jednym słowem od bezmyślnego przyswajania gotowego produktu naturalnego ku konkretnej kulturze. Analogie są oczywiste. Jeżeli się odrzuci zbytni sceptycyzm, to można powiedzieć, że obecnie stoimy w obliczu analogicznej bifurkacji. Czy można przyjmować naszą rzeczywistość jako trzeci krok, który da się porównać do dwóch poprzednich? Czy jest prawidłowe porównanie współczesnego triumfu technologii (z naszego punktu widzenia) do opanowania nowej niszy ekologicznej? Jest oczywyste, że nigdy nie będziemy w stanie odpowiedzieć na te pytania, jeśli będziemy postrzegać problem globalizacji jako coś niepomyślane.
Na ile podobne rozmyślania są racjonalne? Czy dla człowieka, życie którego trwa z reguły nie więcej niż 100 lat, zwracanie uwagi na jakiekolwiek paradoksy globalne ma sens? Takie pytania stwarzają pozory pewności przedmiotu dyskusji. Lecz tak naprawdę jest to wspaniała możliwość ucieczki od odpowiedzi na pytanie: „Jak ostatecznie będzie się rozwijać społeczeństwo za jakichś sto lub dwieście lat?” Jest oczywiste że prognoza, ugruntowana na mniej lub więcej ekonomicznym spożywaniu tego, co pozostało, jest stosunkowo krótkotrwała. Jest również jasne, że w przyszłości czeka na nas nowa megatendencja – przetwarzanie. Jeżeli zrobić swojego rodzaju wnioski z tych rozważeń, to najbardziej praktycznym pytaniem w danym kontekście jest kwestia, czy na współczesnym poziomie świadomości człowiek będzie mógł „wybrać” czas, kiedy to się stanie.
Ze zrozumiałych przyczyn trudno jest popatrzeć na własną epokę oczyma przyszłych pokoleń. Być może za jeszcze 40 000 lat historia homo sapiens zostanie w ogóle podzielona na 2 okresy: przed kryzysem ekologicznym i po nim. Z kolei to fatalne tysiąclecie, kiedy ludzkość z ogromną prędkością zaczęła spożywać to, co się nagromadziło w ciągu milionów lat, będzie postrzegane jako swoisty punkt syngularności pomiędzy dwoma zupełnie różnymi światami. Można nie wątpić w to, że nadchodzący świat będzie absolutnie innym, co będzie się wyrażało przede wszystkim w naszej relacji do zasobów naturalnych. Wędrując w swoich rozmyślaniach w błędnym kole relacji przyczynowo-skutkowych, możemy ironizować na temat perspektyw rozwoju. Niemniej, doświadczenie pokazuje, że każdy uświadomiony problem poddaje się rozwiązaniu.
Jeżeli współczesny człowiek jest czegoś pewny, to napewno tego, że pozbył się iluzji. Ten „argument” uprzedza odpowiedź na wiele pytań, ale to raczej nie upraszcza jego sytuację. Obecnie, kiedy granica pomiędzy realnością a fantastyką wydaje się być zatarta, ciężko jest wyobrazić sobie, że postęp techniczno-naukowy rozwija się według jedynego schematu, zdeterminowanego przez prawo naturalne. Biorąc pod uwagę współczesne tendencje, jeżeli wychodzimy z tego, że postęp techniczny w idealu nie może być przyczyną jakichkolwiek problemów, na przód występuje aspekt psychologiczny naszych uczynków.
Złożoność, kontrawersyjność, niesamowita różnorodność – są to pozycje fundamentalne, które determinują światopogląd współczesnego człowieka. Tym bardziej paradoksalną jest próba zaprzeczyć niektórym z nich. Postęp techniczno-naukowy rzeczywiście bardzo mocno zmienia otaczający świat. Niemożliwie jest nawet stwierdzić, jaki będzie sam człowiek za 100 lat (w świetle biologii i medycyny), a jednak to nie jest powodem do absolutnej nieprzywidywalności. Pierwszym krokiem ku uproszczeniu będzie uświadomienie tego faktu, że rozwiązanie problemu ekologicznego (nawet jeżeli on istnieje) leży nie w tym, czy będziemy w stanie wynaleźć perpetuum mobile, ale w czymś bardziej dostępnym.
Obecnie nie ma mowy o rozwiązaniu na tyle ogromnego zadania. Problem jest w tym, że mimo całej dzisiejszej potęgi nie jesteśmy w stanie osiągnąć chociażby „dodatniego saldo” w rozwoju sytuacji. Nawet w setnych i tysięcznych procenta brak niezbędnej równowagi pozwala obalić mit o jakichkolwiek „nieprawdopodobnych” osiągnięciach człowieka. Różni badacze już dawno wypowiadają opinię, że postęp naukowo-techniczny rozwija się niezależnie od człowieka, a kryzys ekologiczny (w istocie całkiem inny temat) być może stanowi jedyną barierę na tej drodze, gdzie będziemy musieli wykazać jakieś szczególne zdolności.
Takie abstrakcyjne rozmyślania nie są lepsze ani gorsze od innych. Możliwe, że dla potomków ten szczegół będzie taksamo ważnym jak ślady obróbki wtórnej na narzędziach starożytnego człowieka są ważne dla współczesnych archeologów. W warunkach współczesnych brak nawet grubszego przedstawienia o takim aspekcie ruchu do przodu można nazwać znaczącą wadą nauk przyrodniczych.
Obecnie, kiedy nasz światopogląd mocno opiera się na prawach natury, można stwierdzać, że brak perspektywy w jakiejkolwiek kwestii to przede wszystkim brak wybranego punktu widzenia. Niech nawet za tysiąc lat, ale będziemy musieli zmienić nasze stanowisko odnośnie otaczającego świata. Jest oczywiste, że przesłanki takiego kroku powinne być zakładane także i w naszych czasach. Sceptyczna relacja do rzeczywistości zakłada, że obecnie tego się nie dzieje.
Trudno powiedzieć, na ile można wykorzystać słowo „rozwiązanie” w danym kontekście. Jest jasne, że kilka lat optymizmu na drodze ku przezwyciężeniu barier globalnych nas nie zadowolą. Oprócz tego, trzeba będzie wziąć pod uwagę okoliczności o których teraz poprostu nic nie wiadomo. Niemniej wśród ogromnej różnorodności definicji, prawdziwie możemy nazwać własną epokę czasem rozwiązania nierozwiązalnych zadań (raczej nie trzeba wymieniać rzeczy, które kiedyś wydawały się wcieleniem absurdu). Hipoteza, że istnieją prawa natury, którymi pogardzamy, napewno wniesie korektę do współczesnego światopoglądu.
Dokładne odpowiedzi na niektóre pytania nie są nam dostępne, ale istniejące kontrowersje bez wątpienia są częścią realności obiektywnej. Czym jest walka, a czym jest jedność przeciwstawień? Jeżeli fundamentem wszystkiego jest cykliczność, falistość rozwoju cywilizacji, to w jakiej fazie cyklu, po której stronie fali znajdujemy się teraz? Jeśli w danym momencie przeżywamy powszechne uniesienie wraz z własnymi „kosztami”, to czy kryzys ekologiczny jest właśnie triumfem świadomości ludzkiej? A jeżeli jednak bez zbytniego napięcia wychodzić z tego, że sytuacja całkiem przeciwstawna? Niejednoznaczność oceny w jakimś sensie jest zasadniczą przesłanką aby kontynuować poszukiwanie. Dyskutowaniu podlega jeszcze jeden argument – klarowność. Kiedy wsiadamy do samochodu, nie interesują nas wielorakie systemy odliczania (obracanie się Ziemi wokół Słońca, jej obracanie się wokół własnej osi i t.d.). Mamy tylko pragnienie oraz elementarne nawyki jazdy, których nawet dziecko jest w stanie się nauczyć. W organizmie człowieka najważniejsze funkcje życiowe są oddanę pod kontrolę podświadomości. Proste analogie nie są tutaj stosowne, a jednak kontrast z mechanizmem rozwoju społecznego jest na tyle potężny, że przynajmniej wywołuje wątpliwość co do naturalności kontrowersji istniejących w otaczającym świecie.
Nieodpowiedność tempa rozwoju postępu naukowo-technicznego oraz świata socjalnego stanowi podstawę wszystkich niedorzeczności w świecie współczesnym. Od tego, czy będziemy mogli okazać wpływ na tę proporcję, w wielu rzeczach będzie zależał nasz przyszły dobrobyt. Jeżeli zrobić założenie, że w realności obiektywnej istnieje harmonia o wielkości której obecnie poprostu nic nie wiemy, rozważania o perspektywach rozwoju w dowolnym punkcie wyjścia przestają być pustym marnowaniem czasu.
Jeżeli w realności obiektywnej ma miejsce jakakolwiek wada, to czy zmieni się sytuacja po usunięciu tej wady? Jak na przykład będzie się rozwijało społeczeństwo, jeśli przeciwstawienia zaczną dopełniać siebie (biorąc pod uwagę, że obecnie znajdujemy się w „przeciwległym sektorze”)? Takie pytania filozoficzne niewątpliwie rozszerzają granice świadomości. W tej nowej przestrzeni można „obliczyć” algorytm rozwiązania każdego zadania.
Ten fakt, że droga niekończących się kompromisów już teraz ogólnie nie daje oczekiwanego efektu, podprowadza do wniosku, że poznanie nieskończonej różnorodności otaczającego świata jest dopiero przed nami. Być może, że tam, „za horyzontem”, zmieni się samo pojęcie kompromisu jako sposobu rozwoju społeczeństwa. To jest właśnie ten przypadek, kiedy dokładne odpowiedzi na wiele pytań nie są tak ważne. Brak przesłanek i ich nagłe pojawienie się, oraz przejście z jednego stanu do drugiego jest istotą „modelu matematycznego” dla idealnego rozwiązania zadania ekologicznego w najbardziej niesprzyjających warunkach.
Można jedynie zgadywać co by pomyślał nasz daleki przodek, gdyby zobaczył samochód lub komputer. Na pierwszy pogląd ciężko jest nawet wyobrazić sobie, o jakich nowych okolicznościach może być mowa w danym przypadku, niemniej odpowiedź głównie zależy od sformułowania pytania. Przy wszystkich możliwych okolicznościach spróbujemy wyobrazić sobie przebieg rozwoju społeczeństwa, jeśli niektóre problemy zupełnie znikną z horyzontu socjalnego. Naprzykład, jakie „szanse” będzie miał problem ekologiczny, jeżeli jego rozwiązanie stanie się opłacalnym z ekonomicznego punktu widzenia? Celowe poszukiwanie niestandardowych podejść do problemu współdziałania człowieka i otaczającego świata w warunkach dzisiejszych wydają się być częścią drogi bez kresu. Próba przezwyciężenia tego stereotypu stanie się pierwszym krokiem w zadanym kierunku.
Jak się nie da dwa razy wejść do tej samej rzeki, taksamo niemożliwe jest wszystko prawidłowo rozumieć, a niepoprawnie czynić. Przede wszystkim przypomnijmy sobie jak często w historii nauk przyrodniczych pojawiały się takiego rodzaju trudne sytuacje. Jakimi niedostępnymi wydawały się w swoim czasie argumenty scholastyków: „ciało pada w dół, ponieważ jego miejsce jest w centrum ziemi”, „żelazo nadaje się do kucia, bo taka jest jego istota”, „woda porusza się za tłokiem pompy, ponieważ natura boi się pustki”. W jakich jaskiniach siedzielibyśmy do tej pory, gdybyśmy się nie starali obalić takie „aksjomaty”? (Między innymi, jak pokazały dzieje, nowe nisze ekologiczne okazały się bardziej pojemne, bardziej wygodne. Obecnie zbieractwo i polowanie to tylko pasja). Czasem się wydaje, że w bezkońcej różnorodności otaczającego świata można odnaleźć potwierdzenie każdej teorii, niemniej istnieją okoliczności, które nawet mając wielkie pragnienie trudno jest nazwać niestandardowymi.
W nowym układzie współrzędnych będziemy musieli w pełni odkryć swój potencjał, osiągnąć maksymalnie możliwą samorealizację. Nieprzerwany wzrost ekonomiczny (podstawa dobrobytu, we współczesnym rozumieniu tego wyrazu) w nowych warunkach możliwie będzie najtrudniejszym zadaniem „technicznym” dla przyszłych pokoleń. Jest prawie niemożliwe, że na współczesnym poziomie rozwoju nauk ścisłych robimy błąd w jakichś obliczeniach matematycznych. Niemniej w niektórych zadaniach wystarczy nieprawidłowo określić punkt ciężkości, żeby rozwiązanie stało się niemożliwe. Ogólnie biorąc próby analizy istniejącej sytuacji, jeżeli tak można powiedzieć, przeciwstawiają się podejściu naukowemu, ponieważ w danym przypadku nie mamy pojęcia o diapazonie możliwych rozwiązań.
Czy to wszystko prawdziwie jest na tyle niezwykłe jak się wydaje na pierwszy rzut oka? Przecież w jakimś sensie określono już granice świata realnego. „Zero absolutne”, „gaz idealny”, „prędkość światła” – to wszystko są wielkości, do których ludzkość jest skazana dążyć w ciągu swoich dziejów, które jednak ona nigdy nie przezwycięży. Przykładowo niemożliwe jest stworzenie superidealnego gazu, ponieważ przede wszystkim niewiadomo co to jest. (Być może, że z dostępem do podobnych wielkości są związane wielkie osiągnięcia współczesnych nauk przyrodniczych). Próba wybudowania czegoś podobnego w rozwoju socjalnym pozwoli na udokładnienie kierunku ruchu.
Istota świata dzisiejszego wciąż ujęta jest w prawie naturalnym. Głównym motywem danego punktu widzenia jest absolutny charakter więzi między różnymi aspektami życia współczesnego. Natura, społeczeństwo, postęp naukowo-techniczny... – różne aspekty współdziałania tych składników, oraz cechy specyficzne każdego z osobna z pewnością zawierają odpowiedź na wszystkie pytania. Czegoś brakuje naszym spójnym teoriom.
W rozważaniach filozoficznych podczas trudno jest znaleźć punkty styczności z życiem realnym. W danym przypadku na uwagę zasługuje taki szczegół, że swoistą podstawą obecnej sytuacji nie jest fizyka, ani matematyka, ani inne „twarde fakty”, lecz to, że w pewnych kręgach nazywa się nie inaczej jak „sztuka perswazji” (w istocie gadanie). Chodzi o ekonomię[3]. Należy udokładnić, że już teraz trudnością podstawową nie jest brak jakichś technologii, lecz brak możliwości ich wykorzystania tam, gdzie to jest potrzebne. Przezwyciężenie tej bariery otworzy przed nami nieograniczone możliwości.
Nie trzeba być filozofem żeby zauważyć zmianę pór roku lub zrobić odpowiednie wnioski. Czy dialektyka rozwoju natury i społeczeństwa jest zawsze jedno i to samo? Ciężko jest sobie wyobrazić, że kiedyś technika współczesna będzie nazwana prymitywną, jak również to, że światopogląd współczesnego człowieka jest zdeterminowany przez brak wyboru. Pytanie „dokąd prowadzi potok wydarzeń?” zawsze zajmowało szczególne miejsce w świadomości człowieka i być może właśnie teraz, jak nigdy przed tym jesteśmy bliscy odpowiedzi na nie.
Nawet najbardziej odległa perspektywa nie zmienia istoty kontrowersji. Można stwierdzić, że różne tempa rozwoju postępu naukowo-technicznego oraz świata socjalnego to jest przede wszystkim następstwo błędnego postrzegania natury rzeczy. Logika postępu, od koła do komputera natarczywie prowadzi do wniosku, że dany problem niczym się nie wyróżnia ze szeregu zadań na nieskończonej drodze poznania.


Literatura:

[1]Donella H. Meadows, Dennis L. Meadows, Jorgen Randers, William W. Behrens III „The Limits to Growth” (1972)

[2]E. Von Weizsacker, A.B. Lovins. „Factor Four: Doubling Wealth-Heaving Resource Use.” The New Report to the Club of Rome. (1997)

[3]Donald N. McCloskey „The Rhetoric of Economics” Madison, University of Wisconsin Press. (1985)

Moje poprzednie tematy:
25-02-2014 23:29
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
Frodo12
Junior Member
**

Liczba postów: 3
Dołączył: Jul 2014
Reputacja: 0
Status: Offline
Post: #2
RE: Aspekty filozoficzne rozwoju globalnego
bardzo ciekawy artykuł Wink jestem pod wrażeniem, że komuś się chciało pisać tyle
Moje poprzednie tematy:


    http://www.gazetasam.pl/solidny-producent-wycieraczek/
    24-07-2014 13:52
    Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
    marcinno
    Junior Member
    **

    Liczba postów: 21
    Dołączył: Aug 2015
    Reputacja: 0
    Status: Offline
    Post: #3
    RE: Aspekty filozoficzne rozwoju globalnego
    Ciężko się to czyta niestety...

    Moje poprzednie tematy:
    22-08-2015 19:39
    Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
    Misterio
    Wielki Mistrz
    ****

    Liczba postów: 373
    Dołączył: Jun 2012
    Reputacja: 4
    Status: Offline
    Post: #4
    RE: Aspekty filozoficzne rozwoju globalnego
    Jeden z ciekawszych artykułów których czytałem faktem jest że ciężko się czyta ale POLECAM Smile
    Moje poprzednie tematy:


    "Licz na siebie, jeśli potrafisz liczyć "
    06-09-2015 16:30
    Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post
    Odpowiedz 


    Skocz do:


    Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

    Reklama:

    sklep numizmatyczny katowice

    dobry adwokat poznań


    Kontakt | www.5teens.pl | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS